< wróć

Basia i Sushi

2026-08-20

Od początku ja i Sushi szybko złapałyśmy kontakt. Zawsze kochałam psy, ale nigdy nie miałam własnego. Na czas przekazania psa asystującego czekałam z dużą nadzieją i wzruszeniem. W pierwszy dzień, który spędziłyśmy razem, podarowałam jej pluszową małpkę. Sushi bardzo lubi swoje zabawki i zasypia, przytulając się do nich.

Czarny labrador leży na podłodze w domu ze swoimi ulubionymi pluszowymi zabawkami. Na pierwszym zdjęciu patrzy prosto w obiektyw z pluszową małpką między łapami, a na drugim odpoczywa, przytulając zabawkę. Zdjęcia pokazują spokojny moment zabawy i relaksu psa.

Sushi ma pocieszne spojrzenie, piękną czarną sierść, ogon, którym tak mocno macha, że wszystko nim zmiata, i dodatkowy ząbek. Spędziłyśmy razem już rok. Teraz mogę śmiało stwierdzić, że Sushi jest moją najlepszą psią przyjaciółką. Od początku żartowano, że jesteśmy do siebie podobne, a z czasem sama zaczynam zauważać to coraz bardziej. Bardzo pasujemy do siebie temperamentem i spędzamy razem zdecydowaną większość dnia.

Czarny labrador przytula się do swojej opiekunki podczas wspólnego odpoczynku na łóżku. Pies opiera głowę o jej ramię i spokojnie patrzy przed siebie, podkreślając bliską więź oraz poczucie bezpieczeństwa między nimi.

Odpoczywamy, chodzimy na spacery, załatwiamy sprawy. Tylko z nią mogę poczuć się na tyle bezpiecznie, żeby pozwolić sobie na drzemkę w środku dnia. Jej obecność mnie uspokaja i pomaga mi skutecznie skupić się na pracy i nauce.

Przez lata moje myśli były właściwie cały czas zajęte zmartwieniami i przewidywaniem, co może pójść nie tak. Dzięki Sushi zaczęło się to zmieniać. Jej obecność pomaga mi wracać do rzeczywistości i być bardziej tu i teraz.

Ta poprawa w kwestii lęku miała też ogromne znaczenie dla mojego zdrowia fizycznego. Dzięki obecności psa asystującego łatwiej było mi przejść przez trudny moment diagnozy miastenii, wszystkie zmiany planu leczenia, przytłoczenie i niepewność, a w końcu także operację klatki piersiowej.

Rok wcześniej nie wyobrażałam sobie, że mogłabym poddać się jakiejkolwiek operacji. Tym razem byłam już w stanie bardziej zaufać innym ludziom. Myśli w stylu „a co, jeśli coś pójdzie nie tak?” czy poczucie, że muszę być odpowiedzialna za wszystko, zaczęły cichnąć.

Sushi towarzyszy mi w naprawdę wielu miejscach. Kiedy zakłada kamizelkę, zaczyna się praca, ale też często przygoda. Czasem jedziemy tylko do sklepu albo na spotkanie, a czasem pociągiem do innego miasta i spędzamy tam kilka dni.

W nowych miejscach Sushi jest dla mnie namiastką czegoś znajomego. Pomaga mi odnaleźć się w sytuacjach, które mogą powodować dużo napięcia, lęku i poczucia chaosu.


Czarny pies asystujący w fioletowej kamizelce podczas codziennych aktywności z opiekunką. Na jednym zdjęciu spokojnie leży pod siedzeniem w pociągu, a na drugim cierpliwie czeka obok opiekunki, gdy ta trzyma loda. Zdjęcia pokazują opanowanie psa i jego gotowość do pracy w przestrzeni publicznej.

Najbardziej potrzebuję jej w miejscach głośnych i zatłoczonych. I właśnie tam jest dla mnie niezawodnym wsparciem. Mam autyzm i dla mnie od zawsze takie miejsca były stresorem.

Niestety obecność psa w kamizelce często przyciąga uwagę. Zdarza się, że ktoś zaczyna ją wołać, cmokać albo gwizdać. Czasem ktoś podchodzi powiedzieć, że kiedyś miał podobnego psa albo zupełnie innego. Ktoś pyta, „po co mi ten pies”, a nawet zdarzyło się, że ktoś chciał podać mi rękę i mi pogratulować.

Wszystko to dzieje się zwykle w najmniej odpowiednim momencie, kiedy i tak jestem już mocno obciążona.

Oprócz tego Sushi towarzyszy mi też w momentach, kiedy moje mięśnie słabną i potrzebują odpoczynku. Czasem muszę po prostu usiąść albo oprzeć się na chwilę. Wtedy, kiedy ma na sobie kamizelkę, kładzie się obok mnie i czeka. Jej obecność sprawia, że łatwiej mi pozwolić sobie na taki odpoczynek, nawet jeśli jesteśmy poza domem. 

Kiedy Sushi pracuje, dużo do niej mówię. To również jest dla mnie bardzo ważne, bo pomaga mi się uziemić i skupić na tym, co dzieje się tu i teraz. Sushi uwielbia dostawać polecenia głosowe i jeszcze bardziej uwielbia dostawać smaczki za ich poprawne wykonanie.

Jednocześnie nie mogę zapominać, że za kamizelką i rolą psa asystującego wciąż jest po prostu pies. Sushi ma swój charakter, swoje potrzeby i czasem własne pomysły. Muszę więc cały czas mieć z tyłu głowy, że to ja jestem odpowiedzialna za tego stworka.

Może mieć nieoczekiwaną chwilę słabości i wtedy bułka z chodnika znajdzie się w jej pysku, zanim ja w ogóle zdążę ją zarejestrować.

W domu i wśród sąsiadów Sushi jest bardzo lubiana i szybko stała się częścią naszego małego świata. Od początku wiedzieli, jaka jest jej rola. Było dla nich proste i zrozumiałe, że nie zawsze jest czas na zabawy, a kiedy Sushi pracuje, musi być w pełni skupiona.

Oprócz zabawy Sushi potrzebuje też spokoju i regulacji na co dzień, żeby móc dobrze wykonywać swoją pracę

Sushi daje nam też po prostu dużo szczęścia. Rozbawia wszystkich, rozluźnia atmosferę i zawsze jest przy mnie. Po tym wspólnie spędzonym roku naprawdę nie wyobrażam sobie już codzienności bez niej. Zawsze mogę liczyć na jej wsparcie, na jej obecność.


Opiekunka trzyma w ramionach czarnego psa, który z dumą niesie pluszową zabawkę w pysku, stojąc przy otwartym oknie. Zdjęcie oddaje radosny moment wspólnej zabawy i bliską relację między psem a człowiekiem. 

Opiekunka przytula czarnego labradora leżącego na kanapie. Pies spokojnie odpoczywa z głową opartą na poduszce, pozwalając się przytulić. Zdjęcie pokazuje chwilę wyciszenia oraz silną więź i zaufanie między psem a opiekunką.

Wyszkolenie Sushi możliwe było dzięki dofinansowaniu PFRON – Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych w ramach projektu "Labrador dla Niepełnosprawnego 2024-2027”.