< wróć

[Wolontariat] Basia i Nobu

2026-08-26

O Fundacji dowiedziałam się zupełnie przez przypadek, przez stronę https://wolontariat.poznan.pl/. Szukałam możliwości pomocy w kierunku zwierząt. Kocham pieski w szczególności, więc idealnie się złożyło. Po znalezieniu kontaktu wysłałam zgłoszenie, potem udało się porozmawiać o szczegółach z Panią Ireną. Wpadłam także na Wystawę Psów w Poznaniu w 2025 roku i rozmawiałam z Iwoną (wolontariuszką, która akurat była na miejscu z Pepe). Później miałam rozmowę z Natalią i od słowa do słowa dowiedziałam się, że mogę dostać pieska. Szanse 10% stały się 100% i tak dostałam słodkiego, czarnego samca. Przed przekazaniem pieska przez Fundację musiałam wybrać imię. Pierwsze trudne zadanie. Jako że interesuję się japońską kulturą, to nadałam mu imię Nobu. Oznacza to zaufanie i lojalność, czyli to, czym ma obdarzyć osoba niewidoma psa przewodnika.

Kobieta stoi z czarnym labradorem w zielonej chustce przed stoiskiem Fundacji Labrador podczas plenerowego wydarzenia. W tle znajdują się namioty wystawców, baner fundacji oraz osoby odwiedzające wydarzenie, a obok odpoczywają inne psy. Zdjęcie przedstawia udział psa asystującego w wydarzeniu publicznym oraz jego przygotowanie do spokojnej pracy wśród ludzi i innych zwierząt.

Decyzja o zostaniu wolontariuszem była dość “naturalna”. Miałam więcej wolnego czasu i pomyślałam, że mogę coś dobrego zrobić dla świata. Jak już wspominałam, kocham psy, choć wiadomo, że ta decyzja nie była łatwa. Miałam dużo wątpliwości, bo wiedziałam, że w pewnym momencie będziemy musieli się rozstać. Jednak od początku nastawiłam się na to, że w życiu zawsze coś dobiega końca, a piesek może przeżyć ze mną dobre chwile przed nauką i poważną funkcją w przyszłości. Chciałam mu dać najwięcej od siebie i dowiedzieć się, jaka jest rola psów przewodników/asystujących w życiu osób z niepełnosprawnością. Po wspólnych treningach i spotkaniu z osobą niewidomą upewniłam się, że to była bardzo dobra decyzja. Mój drobny wkład przyczynia się do realnej zmiany życia osoby niepełnosprawnej. Do tego wiedziałam, że zawsze mam możliwość dowiedzenia się, co u pieska i mogę spotkać się z osobą, która Nobu w ostateczności otrzyma.

Czarny labrador w czerwonej kamizelce Fundacji Labrador leży spokojnie na podłodze w sali z ekspozycją japońskich przedmiotów, gdzie widoczne są kimono, parasole oraz tradycyjne instrumenty. Pies odpoczywa przy nodze przewodnika, zachowując spokój w nowym otoczeniu. Zdjęcie pokazuje trening zachowania psa asystującego w przestrzeni publicznej oraz naukę spokojnego oczekiwania mimo licznych bodźców.

Bycie wolontariuszem to duża odpowiedzialność, ale i radość, że mogę pomóc komuś w potrzebie. Dzięki wolontariatowi spotkałam wiele fantastycznych osób nie tylko z Fundacji, ale także osoby, które też mają psy w naszej okolicy. Krótkie rozmowy o zwierzakach, wymiana spostrzeżeń, czasem pozwolenie na zapoznanie się psiaków. Czasami nawet udawało się porozmawiać z nieznajomymi w komunikacji miejskiej i szerzyć wiedzę o psach przewodnikach. Dużo osób kojarzy labradory tylko z jasnym kolorem, a tu czarny Nobu zawsze starał się godnie reprezentować swoją rasę.

Podczas pierwszych wspólnych dni z Nobu oboje byliśmy zdenerwowani. Co teraz? Jak ogarnąć tę rzeczywistość? Wszystko było nowe. Nauka czystości, spania w miejscu przygotowanym dla pieska i mnóstwo pierwszych razów w życiu Nobu. Wychowanie młodego pieska, który jest bardzo żywy i kocha wszystko i wszystkich, było dla mnie wyzwaniem oraz sprawdzeniem mojego charakteru w każdym możliwym wymiarze. Każdy dzień był przygodą dla nas obojga, on się uczył (czasem pilnie, czasem mniej) posłuszeństwa, a ja cierpliwości. Ale jak tu być cały czas poważnym, gdy mordka pieska mówi: “Chodź się bawić, a nie jakieś poważne rzeczy będziemy robić”. Mogę przyznać nam obojgu złote medale ze przeżycie tych kilku miesięcy razem.

Czarny labrador leży na brukowanym chodniku w pełnym słońcu i opiera głowę o nogę swojego opiekuna. Pies spokojnie patrzy w obiektyw, a jego smycz i obroża są przypięte podczas odpoczynku na zewnątrz. Zdjęcie przedstawia chwilę wyciszenia psa asystującego oraz budowanie bliskiej relacji i poczucia bezpieczeństwa z przewodnikiem.

Każdy dzień to było coś nowego. Nobu nie dawał o sobie zapomnieć, ale każda spotkana osoba chwaliła go za spokój i opanowanie. Ale ja dobrze wiedziałam co to za charakterek. Najważniejsze dwa ważne momenty to możliwość zapoznania się Nobu z naszą suczką Heylą (rasa kangal, nie mieszka z nami w Poznaniu). Jeśli ktoś nie kojarzy rasy, to jest to pies, który broni zwierząt stadnych przed niedźwiedziami i wilkami. Bardzo terytorialny i całkiem sporych rozmiarów. Nobu przy niej to mały piesek, pomimo swoich 33 kg. Po 7 spotkaniach, gdzie zmniejszaliśmy dystans między psiakami, udało się jej Nobu zaakceptować. Jako że Heyla ma już 6 lat i więcej opanowania od Nobu, to każde spotkanie było dla niego nauką. A Heyla za to przypomniała sobie, jak to było za młodych lat i ganianie się było częstym elementem spotkań. Obserwowanie tych psiaków pozwoliło mi zauważyć i zrozumieć różnice w rasach i to, że Nobu jest bardzo odważny, co przyda mu się na dalszym etapie nauki. Drugim ważnym elementem był pokaz i wizyta na Pyrkonie. Oboje „przebraliśmy” się w stylu japońskim. Nobu był dostojnym samurajem. Zniósł bardzo dzielnie i ubiór i ogrom ludzi na wydarzeniu. Upewniłam się, że ma bardzo dobre zadatki na psa przewodnika.

Kobieta ubrana w kolorowe kimono stoi na czerwonym drewnianym mostku wewnątrz hali targowej, a obok niej leży czarny labrador w stroju nawiązującym do japońskiej stylistyki. W tle widoczna jest czerwona brama torii, stoiska wystawców oraz uczestnicy wydarzenia. Zdjęcie pokazuje udział psa asystującego w imprezie masowej oraz jego zdolność do zachowania spokoju w głośnym i zatłoczonym otoczeniu.

Kocham go z całego serca i wiem, że poradzi sobie w przyszłości i stanie się ważnym członkiem rodziny dla osoby z niepełnosprawnością.

Nobu szkolony jest dzięki dofinansowaniu Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych w ramach projektu "Labrador dla Niepełnosprawnego 2024-2027”.